Cześć, jestem Przemek. Buduję z AI własne projekty i pomagam innym przejść od pomysłu do działania. Zanim połączyłem technologię, marketing i skupienie, spędziłem kilka ważnych lat w Norwegii. Ta historia zaczęła się od książki znalezionej przypadkiem w księgarni.
Norwegia zaczęła się we Wrocławiu
Chodziłem jeszcze do szkoły średniej. Czekając na koncert Yanna Tiersena, wszedłem do Empiku i wziąłem do ręki kurs norweskiego. Zainteresował mnie język, potem kultura i sam kraj. Zacząłem się uczyć w każdej wolnej chwili. Nie miałem gotowego planu ani dużego zaplecza. Chciałem sprawdzić, czy potrafię ułożyć życie w innym miejscu.
Po maturze wyjechałem na wolontariat na farmę pod Trondheim. Miałem dziewiętnaście lat. Później trafiłem do Karmøy Folkehøgskule. Potrzebowałem podciągnąć język i zdać Bergenstesten, żeby móc studiować po norwesku. Rok codziennej nauki i używania języka zrobił różnicę. Zdałem egzamin i otworzyłem sobie drogę na studia.
Karmøy: nauka poza salą

W latach 2013–2014 uczyłem się na Karmøy na kierunku Friluftsliv Extreme & Puls. Duża część zajęć odbywała się w terenie. Wybrzeże, góry, sport, zmieniająca się pogoda. Trzeba było przygotować sprzęt, ocenić warunki i współpracować z innymi. Sam entuzjazm nie wystarczał.
Do dziś lubię taki sposób uczenia się: poznajesz podstawy, próbujesz, widzisz rezultat i poprawiasz to, co nie działa. Właśnie tak prowadzę też warsztaty. Wiedza ma pomóc Ci coś zrobić.
Dom na czterech kołach

W 2014 roku razem z przyjacielem zbudowaliśmy kampera. Przez pewien czas był moim domem. Musiałem sam organizować zwykłe sprawy: gdzie stanąć, jak zadbać o samochód, jak pogodzić podróż z codziennymi obowiązkami. Było w tym dużo wolności i równie dużo odpowiedzialności.
Ten turkusowy samochód został na wielu moich zdjęciach. Turkus kojarzy mi się z morzem, podróżą i przestrzenią. Dlatego jest też kolorem delta240mvt. To kawałek mojej historii, który zabrałem do obecnych projektów.
Stavanger: ruch, natura i skupienie

W latach 2014–2017 studiowałem nauki o sporcie i outdoor life na University of Stavanger. Norweskie friluftsliv — życie na świeżym powietrzu — stało się częścią mojej codzienności. Były wyprawy na nartach, wędrówki między schroniskami, góry i zimowe biwaki.
W terenie łatwo zauważyć, co jest naprawdę potrzebne. Masz konkretny odcinek do przejścia, ograniczoną energię i warunki, których nie zmienisz. Uczyłem się planować, odpoczywać i dostosowywać tempo. Zacząłem też regularnie medytować. Interesowało mnie, jak lepiej kierować własną uwagą i spokojniej reagować na to, co dzieje się wokół.
BI Norwegian Business School: od pomysłu do decyzji biznesowej
Kolejny etap to studia z rachunkowości i finansów w BI Norwegian Business School w latach 2017–2020. Sam finansowałem naukę i życie. Budżet, czas oraz wybór tego, czemu poświęcić uwagę, były bardzo praktycznymi sprawami.
BI zajęła pierwsze miejsce w Norwegii w rankingu Financial Times European Business Schools 2025. Dla mnie najważniejsze z tych studiów było uczenie się analizy: co mówią liczby, z czego wynika problem i jakie konsekwencje ma decyzja. Źródło i zakres rankingu BI.
Pracując przy analizie finansowej, należnościach i usprawnianiu procesów, zacząłem przyglądać się temu, jak firmy naprawdę działają. Powtarzalne czynności, przepływ informacji, decyzje podejmowane na niepełnych danych. Dziś wracam do tych pytań, kiedy buduję narzędzia i automatyzacje z AI.
Kiedy większe tempo przestało pomagać
W latach 2021–2022 pracowałem pod dużą presją. Zadań przybywało, priorytety się zmieniały, a odpoczynek coraz częściej odkładałem. Doszedłem do wypalenia. To doświadczenie zmieniło moje podejście do produktywności. Potrzebowałem sposobu pracy, który uwzględnia także moje ograniczenia.
Od 2022 roku zacząłem porządkować własny dzień: wyznaczać czas na skupioną pracę, ograniczać rozpraszacze i zapisywać, co faktycznie pomaga. Eksperymentowałem z planowaniem, pracą w krótszych blokach, ruchem i regeneracją. Z czasem zrozumiałem też, jak łatwo zgubić relacje, kiedy każdą godzinę traktuje się jak zadanie do wykonania.
Focus equals freedom

Skupienie ma dla mnie prosty sens: chcę kończyć ważne rzeczy i mieć przestrzeń na życie poza pracą. Właśnie stąd wzięło się „Focus equals freedom”. Budowanie systemów i używanie AI pomaga mi usuwać część powtarzalnej pracy, ale nadal to ja wybieram cel i sprawdzam rezultat.
Z tego podejścia rozwijam Frinter — własny produkt związany z pracą w skupieniu — oraz kolejne projekty AI. Pokazuję ich kulisy, bo działający przykład mówi więcej niż lista narzędzi. Dzielę się również tym, co wymaga poprawy i czego jeszcze się uczę.
Dziś możemy zbudować coś razem
Na warsztatach pracujemy nad Twoim celem: prostą stroną, komunikacją w social mediach albo agentem AI do konkretnego zadania. Wyjaśniam kolejne kroki, a Ty wykonujesz je na swoim komputerze. Chcę, żebyś rozumiał to, co powstaje, i umiał rozwijać to dalej.
Nie musisz znać wszystkich narzędzi. Warto przyjść z jednym pomysłem lub problemem, którym chcesz się zająć. Od tego zaczniemy.
